Rozdział 1
Postacie :
- Monika
- Grzesiek
- Karolina
- Filip
Był 2 września, Monika poszła do szkoły po wakacjach. Bardzo tego nie chciała. Choć był jeden plus tego że zaczął się rok szkolny... Chodziło o jej sąsiada Grześka. Była w nim zakochana po uszy, ale niestety bez wzajemności. Wyższy od niej ale nie wiele, blondyn ( tak jak ona ) niebieskie oczy, jeździł na skuterze, o rok starszy, mieli tego samego idola. Był dla niej ideałem. Chciała razem z nim chodzić do szkoły rano, ale bała się napisać do niego. Nie miała nikogo kto mógłby jej doradzić prócz Karoliny, która była jej kuzynką a zarazem bff. Były z sobą bardzo zżyte. Karolina mówiła aby napisała,ale Monika nie była przekonana i tego nie zrobiła.. Nadszedł weekend. Karolina przyjechała do Moniki, i jak zwykle poszły na plac zabaw. Monice zachciało się pić, więc poszła do sklepu. Karolina została. Monika zapomniała wziąść telefon ze sobą. Więc Karolina skorzystała z okazji i zadzwoniła do Grześka. Powiedziała mu że Monika jest w sklepie i poprosiła żeby przyjechał, bo chce jej zrobić niespodziankę. Powiedziała jeszcze, że Monika nadal go kocha i się rozłączyła. Monika przyszła ze sklepu z Coca Colą. Zaczęła się huśtać i się tak huśta.. i na plac zabaw przyjeżdża Grzesiek. Przyjechał rowerem a miał przyjechać skuterem. Monika była zaskoczona i podekscytowana. Podszedł przywitał się i poprosił ją na słówko. Poszli za szkołę, przechodzili obok orlika i oczywiście były różne odzewy " cmok, cmok " itd. Usiedli sobie na schodach, było troszeczkę nie zręcznie..W końcu zaczął mówic. Spytał się czy nadal Monika go kocha, ona bez zastanowienia powiedziała że tak, ale niestety wie że nic z tego nie będize dlatego nie zawracaj sobie głowy moimi uczuciami. To uczucie jest mocne, ale rozumiem że nie chcesz być z takim upiorem jak ja. Grzesiek zamilkną i po chwili zaśmiał się ironicznie. Ty? Ty upiorem? Jak dla mnie jesteś najpiękniejsza dziewczyną w szkole - powiedział Grzesiek. Monice na twarzy pojawiły się rumieńce.
Ja po prostu wtedy chciałem być sam, ale wszystko przemyślałem i... - przerwała mu Monika.
Iii, i co? - powiedziała.
I też coś do ciebie czuje, podobasz mi się i chciałbym spróbować.
Żartujesz? - Spytała Monika.
Ależ skądże! Kocham cię, ufff..wreszcie to powiedziałem. - Grzesiek.
Wtedy, wtedy..bałem się że cię zranię bo nie dojrzałem, ale ale już nie mogę wytrzymać bo, bo na prawdę mocno cię kocham.
Monika nie wiedziała co powiedzieć, po chwili wydusiła z siebie :
Nawet nie wiesz jak jestem teraz szczęśliwa, kocham cię.
Grzesiek się uśmiechnął i powiedział :
No więc...zadam to oficjalne pytanie. Czy zostaniesz moją dziewczyną?
TAK, oczywiście że tak. - Monika
Przytulili się mocno i Grzesiek dał słodkiego buziaka Monice. Wracając trzymali się za ręce. Wszyscy im zazdrościli, szczególnie dziewczyny które tam były,akurat w ten dzień było ich dużo. Szli tacy szczęśliwi i zakochani. Gdy weszli na plac zabaw Karolina była zaskoczona że trzymają się za ręce. Monika od razu opowiedziała wszystko Karolinie, która przez ten cały czas była sama na placu zabaw. Grzesiek od razu zadzwonił po towarzystwo dla Karoliny. Wiedział że ona się podkochuje w takim Filipie, więc po niego zadzwonił bo chciał spędzić trochę czasu z Moniką. Za nim przyjechał Filip huśtali się na huśtawkach, Monika huśtała się na jednej huśtawce z Grześkiem. Siedziała mu na kolanach, było cudownie. Przyjechał Filip i Grzesiek powiedział mu co i jak. Filip zdziwił się, że taka ładna dziewczyna jest w nim zakochana. Filipowi podobała się Karolina, stwierdził że jak lepiej ją pozna to może coś zaiskrzy. Ale musiałaby być trochę śmielsza. Więc Filip i Karolina zostali na placu zabaw a Grzesiek i Monika poszli do domu Grześka. On przedstawił ją swojej mamie bo czuł że to będzie dłuższy związek. Mama Grześka była zadowolona z wybranki syna. Grzesiek poszedł po skuter. Wyprowadził go i pojechali na przejażdżkę. Monika go obejmowała. Było cudownie, nie wiedziała gdzie jadą ale w pełni ufała Grześkowi. Dojechali w jakieś cudowne miejsce. Była to góra z której widać było cały Mędrzechów czyli miejscowość w której mieszkali. Cudowne uczucie, w dodatku trafili na zachód słońca. Wtulali się w siebie, dawali całusy i było im jak w niebie. Do szczęścia potrzebowali tylko siebie. Wreszcie marzenie Moniki się spełniło. Była pełna szczęścia. Miesiąc później postanowili jechać na przejażdżkę rowerami nad wodę. Spędzili tam razem cały dzień. Kąpali się, świetnie się bawili. Było cudownie na nich patrzeć, byli w sobie tak potwornie zakochani że nie widzieli świata poza sobą. Gdy wracali z nad wody za nimi jechały jego koleżanki z klasy którym się podobał. Były zazdrosne o was. Jednej specjalnie spadł łańcuch i udawała że nie umie go naprawić więc musiał zrobić to Grzesiek. I gdy stanął to go zagadywały i wgl. A gdy chciał ruszyć to mu nie pozwalały. Monika nie chciała na to patrzeć, było jej przykro. Zaczęły łzy jej z oczu lecieć...jechała i jechała. Specjalnie pojechała inną drogą żeby Grzesiek jej nie znalazł, ale i tak ją znalazł. Zatrzymał jej rower, otarł łzy z policzków i powiedział żeby się nie przejmowała bo tylko ona się dla nie liczy. Przeprosił, pocałował delikatnie w usta, przytulił i powiedział że bardzo mocno kocha. Znów było idealnie.
Miesiąc później przyjechała do Moniki Karolina na tydzień. Gdy weszła do pokoju zastała Monikę i Grześka całujących się. Uśmiechnęła się i przerwała im tą chwile. Grzeciek przywitał się z nią a zarazem pożegnał bo musiał już iść. Był troszeczkę smutny ponieważ przez ten tydzień rzadko będzie widywał Monike. Ale wiedział że Karolina jest dla niej też bardzo ważna. Przez ten tydzień widziała Grześka tylko 2 razy, ale nie przejmowała się bardzo bo wiedziała że jak pojedzie Karolina będą widywać się codziennie, a poza tym Monika chciała spędzić czas z Karoliną. W ostatni dzień chciała zrobić jej niespodziankę i poprosiła na fb. Filipka żeby przyjechał na orlika, bo będzie Karolina. Od razu się zgodził. Poszły na orlika i siedziały na ławce i rozmawiały. Na boisku grał Filipek, gdy skończył się mecz podszedł do Karoliny i się z nią przywitał przytulając ją. Powiedział że ślicznie wygląda. Całe popołudnie Karolina spędziła z Filipkiem. Była szczęśliwa, na koniec spotkania gdy zostali sami Filipek jej powiedział że podoba mu się i czy chciała by zostać jego dziewczyną. Oczywiście się zgodziła, była prze szczęśliwa. Jej szczęścia nie da się wyrazić słowami.
W następny dzień Monika umówiła się z Grześkiem w ich magicznym miejscu czyli na górce. Umówili się na 14, dojechała tam o 13:50. Czekała, czekała i Grzesiek nie przyjeżdżał. Była już 15 i postanowiła że już nie będzie czekać, była zła i smutna. Łzy stały jej w oczach, cały czas głowiła się nad tym jak jej ukochany mógł ją tak wystawić. Gdy wsiadała na rower zaczął dzwonić jej telefon, był to obcy numer. Odebrała. To była mama Grześka, cała zapłakana. Powiedziała że Grzesiek miał wypadek i jest w szpitalu. Pojechała do domu, zostawiła rower i poszła na przystanek autobusowy. Dojechała do szpitala, Grzesiek Był nie przytomny a lekarze nic nie chcieli jej powiedzieć. Uciekła z domu właściwie, ale się tym nie przejmowała. Liczył się tylko Grzesiek. Myślała że jak mogła być tak głupia i myśleć że Grzesiek ją wystawił, bała się że więcej go nie zobaczy. Wtedy dla niej świat by się zawalił, życie nie miałoby sensu. Wyłączyła telefon, chciała całą noc spędzić z Grześkiem. Nagle przyjeżdża jego mama z jej rodzicami. Podobno dowiedzieli się od Sąsiada że są razem bo widział ich jak się całują. Od razu poszli do mamy Grześka i dowiedzieli się o wypadku. Nie mieli za złe Monice że uciekła, rozumieli. Jednak chcieli zabrać ją na noc do domu, ale Monika nie ulegała. I postawiła na swoim, całą noc spędziła przy Grześku. W ogóle nie spała, ale się tym nie martwiła. Rodzice jej przyjechali na wieczór następnego dnia i na tą noc siłą zabrali ją do domu. I tak nie spała, martwiła się. W dzień znów przyjechała do szpitala, poszła na sale do Grześka, wchodzi i patrzy a go nie ma. Nie miał w planie żadnych badań, zaczęła strasznie panikować. Pytała się lekarzy i żaden nic jej nie powiedział. W końcu jedna z pielęgniarek, która widziała że całą noc spędziła z nim powiedziała jej że jest reanimowany, że lekarze walczą o jego życie. Zaczęła płakać, w końcu znalazła sale gdzie go reanimowali. Była tam jego matka, załamana podobnie jak Monika. Patrzyła przez tą szybę i bała u końcu załamania i nagle zaczął oddychać ucieszyłaś się OGROMNIE. Wtedy zrozumiała że jest dla niej ważniejszy niż się jej wydawało. Po godzinie lekarze odwieźli go na poprzednią sale ponieważ było już dobrze. Ale Grzesiek nadal był w śpiączce i Monika nadal nie wiedziała co się stało. Minął tydzień, coraz częściej miała myśli typu : Już się nigdy nie obudzi. Popołudniu pojechała do szpitala, przez szybę zobaczyła mame Grześka rozmawiającą z nim. Weszłaś do sali radosna. Jego mama już wyszła. Usiadła i po chwili spytała jak do tego doszło. I opowiedział jej, że śpieszył się na ich spotkanie. Chciał być wcześniej żeby kilka rzeczy przygotować. I gdy już skręcał w drogę polną prowadzącą do tej góry tak się śpieszył że nie zauważył że jedzie za nim auto. On jechał szybko, auto jechało szubko i auto go potrąciło. Wie jak to się stało tylko dzięki policjantowi który tu wcześniej był i powiedział mu że jakiś pan to widział. Po miesiącu Grzesiek wyszedł ze szpitala, wszystko było już dobrze. Od razu spotkał się z Moniką. Byli nie wyobrażalnie szczęśliwi. Kochali siebie, byli pewni że ich związek może przetrwać wszystko, aż do czasu...
---------------------------------------------------------------------
/ Niewidoczna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz