wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 2
Grzesiek i Monika byli razem już prawie 8 miesięcy. A dokładnie ósmy miesiąc miał minąć w piątek. 
Monika nie mogła się doczekać tego dnia. Cały czas mówiła o tym Grześkowi, wspominała że to będzie najlepszy dzień w jej życiu. Grzesiek nie był tym w ogóle wzruszony. Monikę to troszeczkę martwiło a zarazem irytowało... Zauważyła że Grzesiek się strasznie zmienił. I to na gorsze. Więcej czasu spędzał z kolegami, nie przejmował się jej różnymi przygodami. Pewnego dnia chciała z nim porozmawiać po szkole, gdy jak zwykle wracaliby razem za szkoły. Monika czekała na niego pod bramę, gdy do niej doszedł powiedział żeby poszła sama bo on idzie z kolegami do knajpy na kebaba. Nie pożegnała się z nim, ruszyła szybkim krokiem w stronę domu z łzami w oczach. Ona w domu płacze w poduszkę, a on w knajpie świetnie się bawi. Przez resztę tygodnia aż, do czwartku nie mieli ze sobą kontaktu. Nie pisali, w szkole się unikali. Monika nie wiedziała o co chodzi. Powiedziała sobie, że już pierwsza ręki nie wyciągnie. Chodziła przygnębiona, co noc płakała. Czasem w ogóle nie spała, bo o tym myślała. Nie chciała go stracić, bo go bardzo mocno kochała.

W czwartek po szkole poszła z koleżankami do knajpy na kebaba, oczywiście po długich namowach koleżanek. Gdy stanęła w progu zobaczyła Grześka z Martyną i innymi kolegami. Grzesiek jej nie zauważył, lecz Martyna tak. Specjalnie usiadła mu na kolanach dała całusa, a on odwdzięczył jej całusa. Monika wybiegła, nie patrzyła na nikogo. Cały czas wpadała na ludzi, którzy szli. Cały świat jej się zawalił. Nikt sobie nie wyobrażał jak wielka była jej miłość. Zamknęła się w pokoju i z niego nie wychodziła, nawet nie miała zamiaru. Nadszedł piątek..dla Moniki to powinien być dzień radości, ale nie był. Powinna razem z Grześkiem świętować to że są już razem 8 miesięcy. Tymczasem prawie cały dzień spędziła w zamkniętym pokoju, na łóżku płacząc w poduszkę. Nie jadła, mało co piła.. Przypominała sobie te wszystkie cudowne wspomnienia z Grześkiem. Miała dość. Chciała od tego wszystkiego uciec. Zaczęła się ciąć, chciała zakończyć swoje ( jak uważała ) marne życie, ale za bardzo się bała. 

Weekend minął szybko, w poniedziałek musiała iść do szkoły. Cały czas na niego wpadała, mijała się z nim.To było straszne. Grzesiek cały czas próbował podejść, czasem nawet sam specjalnie na nią wpadał ale się nie udawało. Z jego punktu widzenia to wyglądało inaczej..  Pomyślał, że spróbuje z nią porozmawiać i wyjaśnić wszystko po szkole. Czekał przy bramie, nagle zauważył że jedzie rowerem i posmutniał... Zaczął się niepokoić, bo też bardzo mu zależało na Monice.  Postanowił, że pójdzie do niej do domu. Podszedł pod drzwi.. Zadzwonił dzwonkiem i nic. Dzwonił, dzwonił i dzwonił..nikt się nie odzywał. Nacisnął na klamkę, drzwi były otwarte...postanowił, że wejdzie. Nikogo w domu nie było, krzyczał na cały głos " Monika " , " halo ", ale nnikt nie odpowiadał. Chodził po pokojach i nic. W końcu poszedł do łazienki, gdy otworzył drzwi zobaczył Monikę całą we krwi z nożem w ręku. Była nie przytomna. Na szczęście nie spanikował i zadzwonił szybko po karetkę. Lekarze nie pozwolili mu wsiąść do karetki, zdenerwował się ale szybo się opanował. Pobiegł na przystanek autobusowy i pierwszym busem pojechał do szpitala.Gdy dojechał do szpitala, Monika nie chciała z nim rozmawiać. Poprosiła nawet pielęgniarkę aby go nie wpuszczała. Czekał w szpitalu aż do 00.00. Wemknął się na odział. Stał przed drzwiami do sali Moniki, gdy wszedł ona spała. Usiadł obok niej, trzymał za rękę i po chwili usnął. Gdy rano się obudził Monika jeszcze spała, poszedł do bufetu i kupił różne składniki. W kuchni na oddziale zrobił jej pyszne śniadanie. Wszedł do sali, Monika jeszcze spała. Obudziła się po chwili...patrzy a on siedzi przy niej i trzyma ja za rękę. Zdziwiła się, czuła nie chęć ale w duchu bardzo się cieszyła. Podał jej śniadanie, gdy zjadła pielęgniarka przyszła i go wyprosiła. Więcej nie mógł odwiedzać Moniki. 

Minął tydzień Monika wróciła do szkoły. Grzesiek liczył, że przyszła do szkoły na piechotę i że po szkole będzie mógł z nią porozmawiać. Czekał pod bramą, szła sama. Przywitał się, ale ona mu nie odpowiedziała. Stwierdził, że tak w chodzie nie da się spokojnie rozmawiać, więc poprosił Monikę czy mogła by dziś przyjść na górę o 16. Nie odpowiedziała.. Była ładna pogoda, Grzesiek czekał.. Było już grubo po 16 i nagle zza zakrętu wyłoniła się Monika. Grzesiek się ucieszył. Usiedli i na kocu, było bardzo niezręcznie.. Zachowywali się tak jakby się nie znali.. Nagle Grzesiek zaczął mówić..
O co ci chodzi? Przecież tak dobrze się dogadywaliśmy się, a ty z byle powodu tniesz sobie żyły? Nie pomyślałaś o mnie? Martwiłem się! 
Monika zrobiła się czerwona..i po chwili wybuchnęła : 
O co mi chodzi? Na prawdę? Ja się całowałam z innym chłopakiem? JESTEŚ DUPKIEM! Nawet nie wyobrażasz sobie co czułam i co czuje teraz! Tak trudno mi to mówić, nie spałam przez cały poprzedni tydzień, płakałam w poduszkę rozmyślałam, I nagle jak ci się przypomniało o mnie?
Ale to nie tak... - powiedział Grzesiek
To jak?! Jesteś zwykłym DUP... Przerwał jej zdanie, całując Monike w usta. Ona go odepchnęła i pobiegła..
 
W szkole się unikali, Grzesiek cały czas szukał okazji aby to wszystko wyjaśnić. Męczyło go to okropnie, zdał sobie sprawę jak Monika musiała cierpieć. 
Pewnego dnia jeden z nauczycieli kazał Monice zanieść dziennik do pokoju nauczycielskiego, gdy szła szedł odnieść dziennik również Grzesiek.położyli dzienniki na stół i poszli w swoje strony, nagle Grzesiek się odwrócił i podbiegł do Moniki. Usiedli na ławce i Grzesiek zaczął wyjaśniać wszystko Monice. Wytłumaczył, że ten całus dlatego że ona go poprosiła żeby UDAWAŁ jej chłopaka, żeby chłopak Martyny był zazdrosny. To w ogóle było bez uczuć. Ja kocham tylko ciebie, proszę wybacz mi. Cholernie mi na tobie zależy..Nagle Monika ze łzami w oczach pobiegła do łazienki...

------------------------------------------------

/ Niewidoczna

niedziela, 17 sierpnia 2014


Rozdział 1
Postacie : - Monika - Grzesiek - Karolina - Filip Był 2 września, Monika poszła do szkoły po wakacjach. Bardzo tego nie chciała. Choć był jeden plus tego że zaczął się rok szkolny... Chodziło o jej sąsiada Grześka. Była w nim zakochana po uszy, ale niestety bez wzajemności. Wyższy od niej ale nie wiele, blondyn ( tak jak ona ) niebieskie oczy, jeździł na skuterze, o rok starszy, mieli tego samego idola. Był dla niej ideałem. Chciała razem z nim chodzić do szkoły rano, ale bała się napisać do niego. Nie miała nikogo kto mógłby jej doradzić prócz Karoliny, która była jej kuzynką a zarazem bff. Były z sobą bardzo zżyte. Karolina mówiła aby napisała,ale Monika nie była przekonana i tego nie zrobiła.. Nadszedł weekend. Karolina przyjechała do Moniki, i jak zwykle poszły na plac zabaw. Monice zachciało się pić, więc poszła do sklepu. Karolina została. Monika zapomniała wziąść telefon ze sobą. Więc Karolina skorzystała z okazji i zadzwoniła do Grześka. Powiedziała mu że Monika jest w sklepie i poprosiła żeby przyjechał, bo chce jej zrobić niespodziankę. Powiedziała jeszcze, że Monika nadal go kocha i się rozłączyła. Monika przyszła ze sklepu z Coca Colą. Zaczęła się huśtać i się tak huśta.. i na plac zabaw przyjeżdża Grzesiek. Przyjechał rowerem a miał przyjechać skuterem. Monika była zaskoczona i podekscytowana. Podszedł przywitał się i poprosił ją na słówko. Poszli za szkołę, przechodzili obok orlika i oczywiście były różne odzewy " cmok, cmok " itd. Usiedli sobie na schodach, było troszeczkę nie zręcznie..W końcu zaczął mówic. Spytał się czy nadal Monika go kocha, ona bez zastanowienia powiedziała że tak, ale niestety wie że nic z tego nie będize dlatego nie zawracaj sobie głowy moimi uczuciami. To uczucie jest mocne, ale rozumiem że nie chcesz być z takim upiorem jak ja. Grzesiek zamilkną i po chwili zaśmiał się ironicznie. Ty? Ty upiorem? Jak dla mnie jesteś najpiękniejsza dziewczyną w szkole - powiedział Grzesiek. Monice na twarzy pojawiły się rumieńce. Ja po prostu wtedy chciałem być sam, ale wszystko przemyślałem i... - przerwała mu Monika. Iii, i co? - powiedziała. I też coś do ciebie czuje, podobasz mi się i chciałbym spróbować. Żartujesz? - Spytała Monika. Ależ skądże! Kocham cię, ufff..wreszcie to powiedziałem. - Grzesiek. Wtedy, wtedy..bałem się że cię zranię bo nie dojrzałem, ale ale już nie mogę wytrzymać bo, bo na prawdę mocno cię kocham. Monika nie wiedziała co powiedzieć, po chwili wydusiła z siebie : Nawet nie wiesz jak jestem teraz szczęśliwa, kocham cię. Grzesiek się uśmiechnął i powiedział : No więc...zadam to oficjalne pytanie. Czy zostaniesz moją dziewczyną? TAK, oczywiście że tak. - Monika Przytulili się mocno i Grzesiek dał słodkiego buziaka Monice. Wracając trzymali się za ręce. Wszyscy im zazdrościli, szczególnie dziewczyny które tam były,akurat w ten dzień było ich dużo. Szli tacy szczęśliwi i zakochani. Gdy weszli na plac zabaw Karolina była zaskoczona że trzymają się za ręce. Monika od razu opowiedziała wszystko Karolinie, która przez ten cały czas była sama na placu zabaw. Grzesiek od razu zadzwonił po towarzystwo dla Karoliny. Wiedział że ona się podkochuje w takim Filipie, więc po niego zadzwonił bo chciał spędzić trochę czasu z Moniką. Za nim przyjechał Filip huśtali się na huśtawkach, Monika huśtała się na jednej huśtawce z Grześkiem. Siedziała mu na kolanach, było cudownie. Przyjechał Filip i Grzesiek powiedział mu co i jak. Filip zdziwił się, że taka ładna dziewczyna jest w nim zakochana. Filipowi podobała się Karolina, stwierdził że jak lepiej ją pozna to może coś zaiskrzy. Ale musiałaby być trochę śmielsza. Więc Filip i Karolina zostali na placu zabaw a Grzesiek i Monika poszli do domu Grześka. On przedstawił ją swojej mamie bo czuł że to będzie dłuższy związek. Mama Grześka była zadowolona z wybranki syna. Grzesiek poszedł po skuter. Wyprowadził go i pojechali na przejażdżkę. Monika go obejmowała. Było cudownie, nie wiedziała gdzie jadą ale w pełni ufała Grześkowi. Dojechali w jakieś cudowne miejsce. Była to góra z której widać było cały Mędrzechów czyli miejscowość w której mieszkali. Cudowne uczucie, w dodatku trafili na zachód słońca. Wtulali się w siebie, dawali całusy i było im jak w niebie. Do szczęścia potrzebowali tylko siebie. Wreszcie marzenie Moniki się spełniło. Była pełna szczęścia. Miesiąc później postanowili jechać na przejażdżkę rowerami nad wodę. Spędzili tam razem cały dzień. Kąpali się, świetnie się bawili. Było cudownie na nich patrzeć, byli w sobie tak potwornie zakochani że nie widzieli świata poza sobą. Gdy wracali z nad wody za nimi jechały jego koleżanki z klasy którym się podobał. Były zazdrosne o was. Jednej specjalnie spadł łańcuch i udawała że nie umie go naprawić więc musiał zrobić to Grzesiek. I gdy stanął to go zagadywały i wgl. A gdy chciał ruszyć to mu nie pozwalały. Monika nie chciała na to patrzeć, było jej przykro. Zaczęły łzy jej z oczu lecieć...jechała i jechała. Specjalnie pojechała inną drogą żeby Grzesiek jej nie znalazł, ale i tak ją znalazł. Zatrzymał jej rower, otarł łzy z policzków i powiedział żeby się nie przejmowała bo tylko ona się dla nie liczy. Przeprosił, pocałował delikatnie w usta, przytulił i powiedział że bardzo mocno kocha. Znów było idealnie. Miesiąc później przyjechała do Moniki Karolina na tydzień. Gdy weszła do pokoju zastała Monikę i Grześka całujących się. Uśmiechnęła się i przerwała im tą chwile. Grzeciek przywitał się z nią a zarazem pożegnał bo musiał już iść. Był troszeczkę smutny ponieważ przez ten tydzień rzadko będzie widywał Monike. Ale wiedział że Karolina jest dla niej też bardzo ważna. Przez ten tydzień widziała Grześka tylko 2 razy, ale nie przejmowała się bardzo bo wiedziała że jak pojedzie Karolina będą widywać się codziennie, a poza tym Monika chciała spędzić czas z Karoliną. W ostatni dzień chciała zrobić jej niespodziankę i poprosiła na fb. Filipka żeby przyjechał na orlika, bo będzie Karolina. Od razu się zgodził. Poszły na orlika i siedziały na ławce i rozmawiały. Na boisku grał Filipek, gdy skończył się mecz podszedł do Karoliny i się z nią przywitał przytulając ją. Powiedział że ślicznie wygląda. Całe popołudnie Karolina spędziła z Filipkiem. Była szczęśliwa, na koniec spotkania gdy zostali sami Filipek jej powiedział że podoba mu się i czy chciała by zostać jego dziewczyną. Oczywiście się zgodziła, była prze szczęśliwa. Jej szczęścia nie da się wyrazić słowami. W następny dzień Monika umówiła się z Grześkiem w ich magicznym miejscu czyli na górce. Umówili się na 14, dojechała tam o 13:50. Czekała, czekała i Grzesiek nie przyjeżdżał. Była już 15 i postanowiła że już nie będzie czekać, była zła i smutna. Łzy stały jej w oczach, cały czas głowiła się nad tym jak jej ukochany mógł ją tak wystawić. Gdy wsiadała na rower zaczął dzwonić jej telefon, był to obcy numer. Odebrała. To była mama Grześka, cała zapłakana. Powiedziała że Grzesiek miał wypadek i jest w szpitalu. Pojechała do domu, zostawiła rower i poszła na przystanek autobusowy. Dojechała do szpitala, Grzesiek Był nie przytomny a lekarze nic nie chcieli jej powiedzieć. Uciekła z domu właściwie, ale się tym nie przejmowała. Liczył się tylko Grzesiek. Myślała że jak mogła być tak głupia i myśleć że Grzesiek ją wystawił, bała się że więcej go nie zobaczy. Wtedy dla niej świat by się zawalił, życie nie miałoby sensu. Wyłączyła telefon, chciała całą noc spędzić z Grześkiem. Nagle przyjeżdża jego mama z jej rodzicami. Podobno dowiedzieli się od Sąsiada że są razem bo widział ich jak się całują. Od razu poszli do mamy Grześka i dowiedzieli się o wypadku. Nie mieli za złe Monice że uciekła, rozumieli. Jednak chcieli zabrać ją na noc do domu, ale Monika nie ulegała. I postawiła na swoim, całą noc spędziła przy Grześku. W ogóle nie spała, ale się tym nie martwiła. Rodzice jej przyjechali na wieczór następnego dnia i na tą noc siłą zabrali ją do domu. I tak nie spała, martwiła się. W dzień znów przyjechała do szpitala, poszła na sale do Grześka, wchodzi i patrzy a go nie ma. Nie miał w planie żadnych badań, zaczęła strasznie panikować. Pytała się lekarzy i żaden nic jej nie powiedział. W końcu jedna z pielęgniarek, która widziała że całą noc spędziła z nim powiedziała jej że jest reanimowany, że lekarze walczą o jego życie. Zaczęła płakać, w końcu znalazła sale gdzie go reanimowali. Była tam jego matka, załamana podobnie jak Monika. Patrzyła przez tą szybę i bała u końcu załamania i nagle zaczął oddychać ucieszyłaś się OGROMNIE. Wtedy zrozumiała że jest dla niej ważniejszy niż się jej wydawało. Po godzinie lekarze odwieźli go na poprzednią sale ponieważ było już dobrze. Ale Grzesiek nadal był w śpiączce i Monika nadal nie wiedziała co się stało. Minął tydzień, coraz częściej miała myśli typu : Już się nigdy nie obudzi. Popołudniu pojechała do szpitala, przez szybę zobaczyła mame Grześka rozmawiającą z nim. Weszłaś do sali radosna. Jego mama już wyszła. Usiadła i po chwili spytała jak do tego doszło. I opowiedział jej, że śpieszył się na ich spotkanie. Chciał być wcześniej żeby kilka rzeczy przygotować. I gdy już skręcał w drogę polną prowadzącą do tej góry tak się śpieszył że nie zauważył że jedzie za nim auto. On jechał szybko, auto jechało szubko i auto go potrąciło. Wie jak to się stało tylko dzięki policjantowi który tu wcześniej był i powiedział mu że jakiś pan to widział. 
Po miesiącu Grzesiek wyszedł ze szpitala, wszystko było już dobrze. Od razu spotkał się z Moniką. Byli nie wyobrażalnie szczęśliwi. Kochali siebie, byli pewni że ich związek może przetrwać wszystko, aż do czasu...

---------------------------------------------------------------------

/ Niewidoczna