Rozdział 2
Grzesiek i Monika byli razem już prawie 8 miesięcy. A dokładnie ósmy miesiąc miał minąć w piątek.
Monika nie mogła się doczekać tego dnia. Cały czas mówiła o tym Grześkowi, wspominała że to będzie najlepszy dzień w jej życiu. Grzesiek nie był tym w ogóle wzruszony. Monikę to troszeczkę martwiło a zarazem irytowało... Zauważyła że Grzesiek się strasznie zmienił. I to na gorsze. Więcej czasu spędzał z kolegami, nie przejmował się jej różnymi przygodami. Pewnego dnia chciała z nim porozmawiać po szkole, gdy jak zwykle wracaliby razem za szkoły. Monika czekała na niego pod bramę, gdy do niej doszedł powiedział żeby poszła sama bo on idzie z kolegami do knajpy na kebaba. Nie pożegnała się z nim, ruszyła szybkim krokiem w stronę domu z łzami w oczach. Ona w domu płacze w poduszkę, a on w knajpie świetnie się bawi. Przez resztę tygodnia aż, do czwartku nie mieli ze sobą kontaktu. Nie pisali, w szkole się unikali. Monika nie wiedziała o co chodzi. Powiedziała sobie, że już pierwsza ręki nie wyciągnie. Chodziła przygnębiona, co noc płakała. Czasem w ogóle nie spała, bo o tym myślała. Nie chciała go stracić, bo go bardzo mocno kochała.
W czwartek po szkole poszła z koleżankami do knajpy na kebaba, oczywiście po długich namowach koleżanek. Gdy stanęła w progu zobaczyła Grześka z Martyną i innymi kolegami. Grzesiek jej nie zauważył, lecz Martyna tak. Specjalnie usiadła mu na kolanach dała całusa, a on odwdzięczył jej całusa. Monika wybiegła, nie patrzyła na nikogo. Cały czas wpadała na ludzi, którzy szli. Cały świat jej się zawalił. Nikt sobie nie wyobrażał jak wielka była jej miłość. Zamknęła się w pokoju i z niego nie wychodziła, nawet nie miała zamiaru. Nadszedł piątek..dla Moniki to powinien być dzień radości, ale nie był. Powinna razem z Grześkiem świętować to że są już razem 8 miesięcy. Tymczasem prawie cały dzień spędziła w zamkniętym pokoju, na łóżku płacząc w poduszkę. Nie jadła, mało co piła.. Przypominała sobie te wszystkie cudowne wspomnienia z Grześkiem. Miała dość. Chciała od tego wszystkiego uciec. Zaczęła się ciąć, chciała zakończyć swoje ( jak uważała ) marne życie, ale za bardzo się bała.
Weekend minął szybko, w poniedziałek musiała iść do szkoły. Cały czas na niego wpadała, mijała się z nim.To było straszne. Grzesiek cały czas próbował podejść, czasem nawet sam specjalnie na nią wpadał ale się nie udawało. Z jego punktu widzenia to wyglądało inaczej.. Pomyślał, że spróbuje z nią porozmawiać i wyjaśnić wszystko po szkole. Czekał przy bramie, nagle zauważył że jedzie rowerem i posmutniał... Zaczął się niepokoić, bo też bardzo mu zależało na Monice. Postanowił, że pójdzie do niej do domu. Podszedł pod drzwi.. Zadzwonił dzwonkiem i nic. Dzwonił, dzwonił i dzwonił..nikt się nie odzywał. Nacisnął na klamkę, drzwi były otwarte...postanowił, że wejdzie. Nikogo w domu nie było, krzyczał na cały głos " Monika " , " halo ", ale nnikt nie odpowiadał. Chodził po pokojach i nic. W końcu poszedł do łazienki, gdy otworzył drzwi zobaczył Monikę całą we krwi z nożem w ręku. Była nie przytomna. Na szczęście nie spanikował i zadzwonił szybko po karetkę. Lekarze nie pozwolili mu wsiąść do karetki, zdenerwował się ale szybo się opanował. Pobiegł na przystanek autobusowy i pierwszym busem pojechał do szpitala.Gdy dojechał do szpitala, Monika nie chciała z nim rozmawiać. Poprosiła nawet pielęgniarkę aby go nie wpuszczała. Czekał w szpitalu aż do 00.00. Wemknął się na odział. Stał przed drzwiami do sali Moniki, gdy wszedł ona spała. Usiadł obok niej, trzymał za rękę i po chwili usnął. Gdy rano się obudził Monika jeszcze spała, poszedł do bufetu i kupił różne składniki. W kuchni na oddziale zrobił jej pyszne śniadanie. Wszedł do sali, Monika jeszcze spała. Obudziła się po chwili...patrzy a on siedzi przy niej i trzyma ja za rękę. Zdziwiła się, czuła nie chęć ale w duchu bardzo się cieszyła. Podał jej śniadanie, gdy zjadła pielęgniarka przyszła i go wyprosiła. Więcej nie mógł odwiedzać Moniki.
Minął tydzień Monika wróciła do szkoły. Grzesiek liczył, że przyszła do szkoły na piechotę i że po szkole będzie mógł z nią porozmawiać. Czekał pod bramą, szła sama. Przywitał się, ale ona mu nie odpowiedziała. Stwierdził, że tak w chodzie nie da się spokojnie rozmawiać, więc poprosił Monikę czy mogła by dziś przyjść na górę o 16. Nie odpowiedziała.. Była ładna pogoda, Grzesiek czekał.. Było już grubo po 16 i nagle zza zakrętu wyłoniła się Monika. Grzesiek się ucieszył. Usiedli i na kocu, było bardzo niezręcznie.. Zachowywali się tak jakby się nie znali.. Nagle Grzesiek zaczął mówić..
O co ci chodzi? Przecież tak dobrze się dogadywaliśmy się, a ty z byle powodu tniesz sobie żyły? Nie pomyślałaś o mnie? Martwiłem się!
Monika nie mogła się doczekać tego dnia. Cały czas mówiła o tym Grześkowi, wspominała że to będzie najlepszy dzień w jej życiu. Grzesiek nie był tym w ogóle wzruszony. Monikę to troszeczkę martwiło a zarazem irytowało... Zauważyła że Grzesiek się strasznie zmienił. I to na gorsze. Więcej czasu spędzał z kolegami, nie przejmował się jej różnymi przygodami. Pewnego dnia chciała z nim porozmawiać po szkole, gdy jak zwykle wracaliby razem za szkoły. Monika czekała na niego pod bramę, gdy do niej doszedł powiedział żeby poszła sama bo on idzie z kolegami do knajpy na kebaba. Nie pożegnała się z nim, ruszyła szybkim krokiem w stronę domu z łzami w oczach. Ona w domu płacze w poduszkę, a on w knajpie świetnie się bawi. Przez resztę tygodnia aż, do czwartku nie mieli ze sobą kontaktu. Nie pisali, w szkole się unikali. Monika nie wiedziała o co chodzi. Powiedziała sobie, że już pierwsza ręki nie wyciągnie. Chodziła przygnębiona, co noc płakała. Czasem w ogóle nie spała, bo o tym myślała. Nie chciała go stracić, bo go bardzo mocno kochała.
W czwartek po szkole poszła z koleżankami do knajpy na kebaba, oczywiście po długich namowach koleżanek. Gdy stanęła w progu zobaczyła Grześka z Martyną i innymi kolegami. Grzesiek jej nie zauważył, lecz Martyna tak. Specjalnie usiadła mu na kolanach dała całusa, a on odwdzięczył jej całusa. Monika wybiegła, nie patrzyła na nikogo. Cały czas wpadała na ludzi, którzy szli. Cały świat jej się zawalił. Nikt sobie nie wyobrażał jak wielka była jej miłość. Zamknęła się w pokoju i z niego nie wychodziła, nawet nie miała zamiaru. Nadszedł piątek..dla Moniki to powinien być dzień radości, ale nie był. Powinna razem z Grześkiem świętować to że są już razem 8 miesięcy. Tymczasem prawie cały dzień spędziła w zamkniętym pokoju, na łóżku płacząc w poduszkę. Nie jadła, mało co piła.. Przypominała sobie te wszystkie cudowne wspomnienia z Grześkiem. Miała dość. Chciała od tego wszystkiego uciec. Zaczęła się ciąć, chciała zakończyć swoje ( jak uważała ) marne życie, ale za bardzo się bała.
Weekend minął szybko, w poniedziałek musiała iść do szkoły. Cały czas na niego wpadała, mijała się z nim.To było straszne. Grzesiek cały czas próbował podejść, czasem nawet sam specjalnie na nią wpadał ale się nie udawało. Z jego punktu widzenia to wyglądało inaczej.. Pomyślał, że spróbuje z nią porozmawiać i wyjaśnić wszystko po szkole. Czekał przy bramie, nagle zauważył że jedzie rowerem i posmutniał... Zaczął się niepokoić, bo też bardzo mu zależało na Monice. Postanowił, że pójdzie do niej do domu. Podszedł pod drzwi.. Zadzwonił dzwonkiem i nic. Dzwonił, dzwonił i dzwonił..nikt się nie odzywał. Nacisnął na klamkę, drzwi były otwarte...postanowił, że wejdzie. Nikogo w domu nie było, krzyczał na cały głos " Monika " , " halo ", ale nnikt nie odpowiadał. Chodził po pokojach i nic. W końcu poszedł do łazienki, gdy otworzył drzwi zobaczył Monikę całą we krwi z nożem w ręku. Była nie przytomna. Na szczęście nie spanikował i zadzwonił szybko po karetkę. Lekarze nie pozwolili mu wsiąść do karetki, zdenerwował się ale szybo się opanował. Pobiegł na przystanek autobusowy i pierwszym busem pojechał do szpitala.Gdy dojechał do szpitala, Monika nie chciała z nim rozmawiać. Poprosiła nawet pielęgniarkę aby go nie wpuszczała. Czekał w szpitalu aż do 00.00. Wemknął się na odział. Stał przed drzwiami do sali Moniki, gdy wszedł ona spała. Usiadł obok niej, trzymał za rękę i po chwili usnął. Gdy rano się obudził Monika jeszcze spała, poszedł do bufetu i kupił różne składniki. W kuchni na oddziale zrobił jej pyszne śniadanie. Wszedł do sali, Monika jeszcze spała. Obudziła się po chwili...patrzy a on siedzi przy niej i trzyma ja za rękę. Zdziwiła się, czuła nie chęć ale w duchu bardzo się cieszyła. Podał jej śniadanie, gdy zjadła pielęgniarka przyszła i go wyprosiła. Więcej nie mógł odwiedzać Moniki.
Minął tydzień Monika wróciła do szkoły. Grzesiek liczył, że przyszła do szkoły na piechotę i że po szkole będzie mógł z nią porozmawiać. Czekał pod bramą, szła sama. Przywitał się, ale ona mu nie odpowiedziała. Stwierdził, że tak w chodzie nie da się spokojnie rozmawiać, więc poprosił Monikę czy mogła by dziś przyjść na górę o 16. Nie odpowiedziała.. Była ładna pogoda, Grzesiek czekał.. Było już grubo po 16 i nagle zza zakrętu wyłoniła się Monika. Grzesiek się ucieszył. Usiedli i na kocu, było bardzo niezręcznie.. Zachowywali się tak jakby się nie znali.. Nagle Grzesiek zaczął mówić..
O co ci chodzi? Przecież tak dobrze się dogadywaliśmy się, a ty z byle powodu tniesz sobie żyły? Nie pomyślałaś o mnie? Martwiłem się!
Monika zrobiła się czerwona..i po chwili wybuchnęła :
O co mi chodzi? Na prawdę? Ja się całowałam z innym chłopakiem? JESTEŚ DUPKIEM! Nawet nie wyobrażasz sobie co czułam i co czuje teraz! Tak trudno mi to mówić, nie spałam przez cały poprzedni tydzień, płakałam w poduszkę rozmyślałam, I nagle jak ci się przypomniało o mnie?
Ale to nie tak... - powiedział Grzesiek
To jak?! Jesteś zwykłym DUP... Przerwał jej zdanie, całując Monike w usta. Ona go odepchnęła i pobiegła..
W szkole się unikali, Grzesiek cały czas szukał okazji aby to wszystko wyjaśnić. Męczyło go to okropnie, zdał sobie sprawę jak Monika musiała cierpieć.
Pewnego dnia jeden z nauczycieli kazał Monice zanieść dziennik do pokoju nauczycielskiego, gdy szła szedł odnieść dziennik również Grzesiek.położyli dzienniki na stół i poszli w swoje strony, nagle Grzesiek się odwrócił i podbiegł do Moniki. Usiedli na ławce i Grzesiek zaczął wyjaśniać wszystko Monice. Wytłumaczył, że ten całus dlatego że ona go poprosiła żeby UDAWAŁ jej chłopaka, żeby chłopak Martyny był zazdrosny. To w ogóle było bez uczuć. Ja kocham tylko ciebie, proszę wybacz mi. Cholernie mi na tobie zależy..Nagle Monika ze łzami w oczach pobiegła do łazienki...
------------------------------------------------
/ Niewidoczna
O co mi chodzi? Na prawdę? Ja się całowałam z innym chłopakiem? JESTEŚ DUPKIEM! Nawet nie wyobrażasz sobie co czułam i co czuje teraz! Tak trudno mi to mówić, nie spałam przez cały poprzedni tydzień, płakałam w poduszkę rozmyślałam, I nagle jak ci się przypomniało o mnie?
Ale to nie tak... - powiedział Grzesiek
To jak?! Jesteś zwykłym DUP... Przerwał jej zdanie, całując Monike w usta. Ona go odepchnęła i pobiegła..
W szkole się unikali, Grzesiek cały czas szukał okazji aby to wszystko wyjaśnić. Męczyło go to okropnie, zdał sobie sprawę jak Monika musiała cierpieć.
Pewnego dnia jeden z nauczycieli kazał Monice zanieść dziennik do pokoju nauczycielskiego, gdy szła szedł odnieść dziennik również Grzesiek.położyli dzienniki na stół i poszli w swoje strony, nagle Grzesiek się odwrócił i podbiegł do Moniki. Usiedli na ławce i Grzesiek zaczął wyjaśniać wszystko Monice. Wytłumaczył, że ten całus dlatego że ona go poprosiła żeby UDAWAŁ jej chłopaka, żeby chłopak Martyny był zazdrosny. To w ogóle było bez uczuć. Ja kocham tylko ciebie, proszę wybacz mi. Cholernie mi na tobie zależy..Nagle Monika ze łzami w oczach pobiegła do łazienki...
------------------------------------------------
/ Niewidoczna